RSS
czwartek, 11 marca 2010
Trafić w sedno i inne kwiatki

Przez trzy lata miałam przyjemność mieszkać u rodziców w Pyrach, w ślicznym nowym domku o straszliwych możliwościach dojazdowych - dum, dum, dum… Puławska. Kto kiedykolwiek jechał tamtędy o 8-9 rano, ten wie. Kto jechał przed ósmą, wie bardziej.

Codziennie, wyglądając z nudów przez okno autobusu 709, miałam przyjemność dostrzegać szyld firmy budowlanej o konkretnej, przemawiającej do klientów nazwie „Sedno”.

Niejeden raz przyszła mi do głowy smutna refleksja nad zmieniającym się językiem polskim i powoli traconymi znaczeniami. Czy wiecie, skąd w ogóle wzięło się przysłowie „trafić w sedno”?

Swego czasu istnieli rycerze i oni też mieli swoje choroby zawodowe. Jedną z nich były bolesne odciski na tyłku, które robiły się od twardego siodła. Taki odcisk właśnie nazywał się „sedno”. Trafić delikwenta w sedno - zwycięstwo murowane, bo zleci z konia. Ot i tyle. Prezes zapewne nie jest świadom, że jego firma, z angielska mówiąc, nazywa się „pain in the ass”.

Swoją drogą, czy znacie historię słowa „dupa”?

W najdawniejszych czasach oznaczało ono dziuplę. Normalną, w drzewie. Później określenie przeniosło się na dziurę w zupełnie innym miejscu, po to, żeby ostatecznie rozszerzyć znaczenie o pośladki. Dziś jest to słowo - wytrych, chciałoby się powiedzieć. Znaczeń multum.

Po takiej porcji sprośności wolicie pewnie się nie zastanawiać nad pochodzeniem wyrażenia „wykapany tato”.

20:09, notkostrony
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 marca 2010
Drobiazgi i napomnkięcia

Jest piątek, więc dopisuję piosenki do "Mandali", idzie jako tako, ale idzie. Zastrzegam od razu, że nie napinam się na Szymborską, w ogóle nie jestem poetką, tego by jeszcze tylko brakowało. Płodozmian wywołuje pozytywne sprzężenie zwrotne, ale jakbym się musiała zacząć, o zgrozo, starać jeszcze w trzeciej dziedzinie, to by się skończyło czymś niedobrym.

Jeżeli w Mieście Magów cokolwiek się rymuje, z reguły pełni konkretną funkcję. Piosenki mają przekonująco udawać rock i co bardziej muzykalnym wywoływać w głowie melodie. I to naprawdę nie musi być wysoka poezja. Niedowiarkom polecam autentyczne piosenki rockowe.

Co do przeciwników i zwolenników teorii o globalnym ociepleniu i jego przyczynach, dziękuję wszystkim za linki do merytorycznych argumentów. Poglądy na świat muszą być oparte na solidnie udokumentowanych podstawach, a nie przyjmowane w pakietach promocyjnych od polityków czy kogokolwiek, kto ładnie mówi. Nie kupuję spiskowej teorii dziejów - ostrożnie podchodzę też do afer i plotek, bo możliwość kreacji rzeczywistości jest tu olbrzymia - ale wykresy i dane to zawsze chętnie.

Co z tego wyniknie, jeszcze nie wiem.

No i tyle.

23:18, notkostrony
Link Dodaj komentarz »